Kiedy w karty grają
poeci,
W talii są same imiona kobiece.
Płoną w lichtarzach woskowe świece,
A jeśli to jest w plenerze,
To zamiast świec gwiazdy świecą,
Wszystko się dzieje w półszeptach,
W szmerach,
W mchu jakby i w muślinie -
Każdy z poetów kartę wybiera,
A potem patrzy na imię.
Chociaż ta gra się toczy stale
I stale krąży talia,
Tylko największym
Przypada w udziale
Natalia
Wszystkiego najlepszego Jędrek
z okazji 18-nastych urodzin!!!
...Powinniście coś o niej wiedzieć...wchodząc na tą stronkę,nie wszyscy
zdają sobie sprawę,z tego jaką osobą była Natalia i co stracili nie
poznając jej...ja jestem bardzo wdzieczna Jej za to że wiele mnie
nauczyła i po prostu podziwiam ją za to jak żyła...
Kochała muzykę i poezję. Uwielbiała Edwarda Stachurę.
Słuchała Starego Dobrego Małżeństwa w sumie od zawsze ale świadomie i
ze zrozumieniem od kiedy skończyła 11 lat. Lubiła takich wykonawców
poezji śpiewanej jak: Grechuta, Anna Maria Jopek, Stanisław Sojka;
także muzykę klasyczną; słuchała też rocka- najchętniej ballady ale nie
tylko, w zależności od nastroju i sytuacji także wiele innych gatunków
muzyki. Miała wiele pasji, była bardzo utalentowana- m.in. grała na 5
instrumentach- w orkiestrze a także w zespole poezji śpiewanej "Pod
nazwą. Inny zespół poezji śpiewanej, z którym Natalia była
zaprzyjaźniona to "Pozytywka". Obydwa te zespoły "Pod nazwą" i
"Pozytywka" są z Nowego Tomyśla- miejscowości położonej 25 km od
Wolsztyna, w którym mieszkamy. Natalia dojeżdżała tam na próby.
W swoim tak krótkim życiu zrobiła i osiągnęła bardzo wiele. Od drugiej
klasy szkoły podstawowej zaczęła chodzić do szkoły muzycznej- jej
pierwszym instrumentem były skrzypce a dodatkowym fortepian. Po 6
latach nauki skończyła szkołę muzyczną i w następnym roku rozpoczęła od
naukę w szkole muzycznej od nowa tym razem w dziale młodzieżowym-
czteroletnim na flecie poprzecznym. Sama nauczyła się grać na gitarze,
poprosiła o nią gdy zbliżały się jej 10-te urodziny takimi mniej więcej
słowami: ja muszę teraz nauczyć się grać na gitarze, bo jak się teraz
nie nauczę to kiedy? Jak nie nauczę się teraz to już nie zdążę..."-
Jakby czuła, że ma mało czasu; że przez te 16 lat musi zdążyć zrobić
to- na co inni mają całe, długie dorosłe życie. Od tego roku zaczęła
także uczyć się grać
na gitarze elektrycznej. Zresztą każdy instrument który brała do ręki
był dla niej zagadką przez góra pół godziny: tak było z klarnetem- na
którym grał
jej kuzyn- wzięła go do ręki chwilkę "popróbowała" i po chwili już
grała ze słuchu pierwszą piosenkę; tak samo wyglądał jej pierwszy
kontakt z perkusją, fletem niapana i wieloma innymi instrumentami.
Należała do chórku. Od pierwszej klasy szkoły podstawowej uczęszczała
na dodatkowy angielski; świetnie się przy tym wszystkim uczyła.
Trenowała przez wiele lat lekką atletykę; grała w kosza i w siatkę,
przez 5 lat trenowała taekwondo; trzy lata chodziła do szkółki tenisa
ziemnego; była mistrzynią swojego gimnazjum w tenisie stołowym;
jeździła bardzo dobrze konno. W wieku 13 lat zdała na kartę
motorowerową- zdawała ona jadna i 60-sięciu chłopaków. W wieku 14 lat
skończyła kurs, zdała egzamin i zdobyła uprawnienia sędziego
lekkoatletycznego. Była cherleederką przy Powiatowej Orkiestrze Dętej w
Wolsztynie żonglowała buławą. Była utalentowana plastycznie,
uczęszczała na zajęcia z rzeźby, pięknie malowała i rysowała. Robiła
strony internetowe- coraz ładniejsze, wiele projektów jej stron jest
nadal w komputerze- w tym projekt strony o niej samej, mamy zamiar
złożyć to- te jej projekty, uzupełnić o jej zdięcia, nie zmieniając jej
dzieła i umieścić pod adresem,na którym teraz znajduje się jej pierwsza
stronka-www.natalia.prv.pl,a
ta pierwsza stronka znajdzie sie na niej jako podstrona. Różnych jej
stronek, które zrobiła jest w internecie cała masa, nie znamy adresów
wszstkich z nich- nie do każdej z nich umieściła gdzieś link, albo
zapisała adres w ulubionych lub w jakiś dokumentach. Jedna z jej
stronek to np. :http://www.natalia.civ.pl/walentynki/walentynki.htm
lub strona, którą zrobiła dla swojego przyjaciela Jędrka na jego
osiemnaste urodziny: www.andreee.prv.pl.Zarobiła nawet
pierwsze pieniążki na robieniu stron dla firm. Zrobiła stronkę dla
firmy swojego kuzyna:www.qprint.prv.pl i mnóstwo innych
stronek m.in z okazji świąt, rocznic swoich znajomych itp.
W kwietniu zeszłego roku wzięła udział w castingu do wyborów
miss Polski w kategorii nastolatek- szła jak burza przez kolejne etapy
i doszla do półfinałow w tych wyborach, w ten sposób znajdując się w
gronie 60-sięciu wyłonionych przez jury najładniejszych nastolatek w
Polsce, dużo nie brakowało- kaprys tv Polsat, która ją odrzuciła a
wzięłaby udzial w finale. Od tego momentu zaczęła się jej kolejna
przygoda- tym razem ze światem mody ale traktowała to z przymrużeniem
oka, jako dobrą zabawę. Skończyła w czasie ubiegłorocznych wakacji kurs
modellingu i wizażu a od początku roku szkolnego zaczęła jeździć do
Poznania na zajęcia w rocznej szkole dla modelek. Brała udział w wielu
promocjach, pokazach, pracowała też jako hostessa. Jeżeli chodzi o
pracę zresztą to pracowała już kilka lat wcześniej- miała "szkołę" na
czym polega ciężka fizyczna praca gdy skończyła 13 lat- sadziła porę w
Holandii a zarobione pieniążki przeznaczyła na wakacje na Węgrzech;
zajęła się rozprowadzaniam kosmetyków firmy Avon gdy miała niecałe 14
lat; w styczniu tego roku wyjechała do Monachium gdzie pracowała na
pokazach mody- zwiedziła przy okazji bardzo wiele różnych miejsc w
Niemczech, w Szwajcarii i Austrii. Była też przedstawicielką firmy
Ackermann na teren Wolsztyna- firma zajmująca się między innymi
promocjami sieci ERA-
Natalia sama brała udzial w tych promocjach ale też często dawała
okazję do zarobienia swoim koleżankom. I tak długo jeszcze możnaby
wymieniać... Chciała i miała duże szanse jeszcze tyle w życiu zrobić.
Bo dla niej chcieć to znaczyło móc. Chciała jeszcze koniecznie nauczyć
się grać na saksofonie, zagrać koncert ze swoim zespołem, założyć
zespół rockowy, pojechać w tegoroczne wakacje do Hiszpanii, pójśc do
LO, gdzie miała mnóstwo starszych przyjaciół, gdzie chciała zacząć grać
w amatorskim teatrze, który jest przy wolsztyńskim liceum,...chciała
doczekać się urodzenia swojej kuzynki- tak bardzo na to czekała... Nie
zdążyła, Jagódka urodziła się dokładnie w dzień jej śmierci. Przez te
16 lat osiągnęła bardzo wiele. Nie zmarnowała chyba żadnego dnia w
swoim życiu. Czerpała z "życia" garściami jak to się potocznie mówi.
Wszycy zastanawiali się zawsze jak ona to robi, skąd bierze czas i siły
na
to wszytko, miała takie powiedzenie, że jeżeli zauważa, że jej zaczyna
brakować czasu na to co do tej pory robiła, to znak, że musi się
jeszcze zająć czymś nowym, wtedy na pewno jej go wystarczy. Lubiła się
bawić i poszaleć jak każda nastolatka. Przy tych wszystkich zajęciach
miała zawsze czas dla przyjaciół, którzy byli dla niej najważniejsi.
Wieczorami a niekiedy właściwie w nocy niemalże- bo wcześniej miała
czas wypełniony po brzegi, pomimo zmęczenia prowadziła pogawędki na gg,
miała wielu przyjaciół w internecie. Była zawsze uśmiechnięta, wesoła,
pogodna, miała olbrzymie poczucie humoru. Była humanistką- pisała
piękne opowiadania, także wypracowania szkolne- bardzo pięknym, czystym
językiem, zawsze bardzo osobiście podchodziła do tematu, często pisała
o sobie samej. Mamy zamiar umieścić je także na stronie.
Dla Rodziców była najwspanialszym prezentem od życia, teraz
pozostała tylko pustka, cisza, którą niewiadomo czym wypełnić, jak żyć
dalej, jak odnaleźć sens w życiu...
Jednak mimo to,że Natalki już z nami nie ma, wciąż czujemy jej
obecność...wiemy że Ona na nas patrzy gdziekolwiek teraz jest...mamy
nadzieję, że poczucie humoru którym wszystkich "zarażała" towarzyszy
jej i w tej chwili...że bawi sie teraz dobrze tak jak to robiła za
życia...z rozsadkiem lecz na wszystko znalazła czas...przede wszytskim
dziekujemy Ci Natalie...że żyłaś,że zawsze byłaś przy nas,za to że o
każdej porze znalazłaś czas dla nas,nigdy mimo swoich obowiązków nie
odmówiłaś nikomu pomocy i jednym słowem chcemy brać z Ciebie
przykład...
Rodzice i
Przyjaciele
Wielkieś nam uczyniła pustki, nasza droga
Natalio tym zniknieniem swoim...
Niektóre z wymienionych
powyżej i w linkach strony Natalii nie działają- oprócz stron:
www.natalia.prv.pl
www.andreee.prv.pl
www.happynewyear.prv.pl
www.nowy.rok.prv.pl
www.tydzien.przyjazni.prv.pl
www.moi.przyjaciele.prv.pl
www.walentynki.natalia.prv.pl
www.czat.wolsztyn.prv.pl
www.kubus-net.prv.pl
i strony:
www.qprint.prv.pl
Ktoś na czyim serwerze były strony Natalii bez uprzedzenia wymówił
konto i usunął pliki tam trzymane. Znaleźliśmy inne konto, na którym
systematycznie przenosimy pliki i umieszczamy Jej strony
Zdięcia Natalki można zobaczyć na: http://www.natalia.civ.
pl/foto/
Strony poświęcone Natalce:
Natalie...
Nati
Natii
Od śmierci Natalki opiekuję się tym blogiem i na życzenie zaglądających tu podaje mój numer GG...oto on: 4160425
|
 |
&n
bsp;
 |
|
|
Jedna z prac Natalii, wypracowanie szkolne, klasa VI
Natalia Mazurek Wolsztyn dn.
Klasa VIb
„Gdybym miała z naleźć się na bezludnej wyspie to...”
Znalezienie się na bezludnej wyspie tak jak Robinson Crusoe, to z jednej strony fantastyczna przygoda a z drugiej wiele lat samotności i cierpienia. Wielu ludzi chociaż nie znaleźli się na bezludnej wyspie skazanych jest na samotność np. starsi schorowani ludzie opuszczeni przez rodzinę i bliskich, niektórzy nasi koledzy i koleżanki odrzucani towarzysko a niekiedy wręcz prześladowani przez resztę dzieci w szkole z powodu jakieś ułomności lub zupełnie niezasłużenie bo noszą okulary, są otyli albo źle ubrani.
Zdarza się także mniej dokuczliwa samotność w przypadku dziecka jedynaka. Wiem o czym piszę bo sama nie mam rodzeństwa. Rodzice zawsze starali się co prawda by zająć mi czas np. bawiąc się ze mną, zachęcając mnie żebym brała udział w różnych zajęciach pozalekcyjnych, ale to nie to samo co kilku wesołych urwisów we własnym domu. Pozostawały samotne wieczory. Zawsze marzyłam o piętrowym łóżku, na którym spałaby siostra lub brat. Gdy rodziców nie było w domu bardzo bałam się zostawać w nim sama. Wszystkie wspaniałe zabawki, które dostawałam cieszyłyby mnie na pewno dużo bardziej gdybym miała się nimi z kim bawić. Teraz jestem już starsza mam kilkoro wspaniałych przyjaciół, wiele koleżanek i kolegów i już tak bardzo brak rodzeństwa mi nie dokucza. Gdyby los tak zrządził i musiałabym znaleźć się na bezludnej wyspie chciałabym zabrać ich wszystkich ze sobą: nieśmiałego Pelcika, Laskę, Agatę, wesołego Kubę, crazy Kaśkę, małego Muchę, całkiem dużą Ewelinę, Tomka. Z taką ekipą to można by się wybrać na koniec świata i jeszcze dalej. No może przesadziłam bo Agatę nogi bolałyby już za Adamowem.
Wyobrażam to sobie tak: Jakieś Kanary albo Baleary ewentualnie któraś z wysp Bahama, słońce, plaża, palmy i te sprawy. Mózgiem tej wyprawy byłaby Agata (w końcu ma najwyższą średnią).
Program pobytu:
I dzień (poniedziałek)
Ruszamy na zwiedzanie wyspy. Wracamy z upolowaną przez chłopaków zwierzyną, robimy sobie ognisko i tańczymy na plaży do białego rana.
II dzień (wtorek)
Wstajemy skoro świt o 12.00, poranna kąpiel, opalanie się na plaży, Agata (bo tylko ona przez przypadek zabrała z sobą książkę kucharską) w tym czasie przygotowuje nam posiłek z tego co znajdzie w najbliższej okolicy.
III dzień (środa)
Ruszamy do pobliskiej dżungli w poszukiwaniu czegoś do jedzenia. Znajdujemy banany, którymi się objadamy do syta. Huśtamy się na rosnących tam lianach, bawiąc się w Tarzanów.
IV dzień (czwartek)
Łowimy ryby, kąpiemy się i zauważamy stado delfinów, z którymi wesoło się bawimy i nurkujemy w wodzie. Wieczorem dyskoteka na plaży przy dźwiękach tamtamów dochodzących z sąsiedniej wyspy.
V dzień (piątek)
Postanawiamy sprawdzić kto tak ładnie nam przygrywał poprzedniego dnia do tańca. Ruszamy płynąc wpław do sąsiedniej wyspy. Poznajemy tubylców, którzy zapraszają nas do sąsiedniej wioski na ucztę i wesołą zabawę. Poznajemy ich zwyczaje i zaprzyjaźniamy się z nimi. Wieczorem odwożą nas na „naszą” wyspę swoimi czółnami.
VI dzień (sobota)
W poniedziałek trzeba będzie iść do szkoły, poza tym nie mam zamiaru przegapić kolejnego odcinka „Siódmego nieba”, który „leci” w niedzielę w telewizji. Wszyscy tęsknimy już za cywilizacją i postanawiamy do niej wrócić. Chłopcy dostają bojowe zadanie i budują tratwę.
VII dzień (niedziela)
Nareszcie w domu!!!
C'est la vie... 2012-04-24 23:57:07
skomentuj (3)
Wypadek Natalki
Wiele osób pyta jak wyglądał wypadek Natalki, w jakim miejscu, na jakiej ulicy.
Ten wypadek miał identyczny przebieg jak na teledysku Tony Braxton do utworu Un-break My Heart : http://www.youtube.com/watch?v=8lV23x45bto
Było to na ulicy Lipowej w Wolsztynie. Natalka jechała z kolegą motocyklem od strony Komorowa a z ulicy podporządkowanej, z prawej strony- przedostatnia krzyżwka przed światłami przy cmentarzu- wyjechał na nich samochód osobowy. Kolega siedział z przodu, to on prowadził, trzymał się mocno kierownicy, Natalka niestety nie. Wyrzuciło ją z motocykla, przekoziołkowała nad nim, przeleciała nad maską samochodu i upadła uderzając główą o jezdznię. Pękła podstawa czaszki i niestety nie było już ratunku...
Żyła jeszcze jedną dobę po wypadku. Umarła w szpitalu w Poznaniu 24 kwietnia 2003 roku.
C'est la vie... 2012-01-09 00:34:24
skomentuj (21)
Dziś są Twoje imieniny...
Dziś są Twoje imieniny;
Spośród wszystkich, dzień jedyny,
Który blaskiem Twym od rana cały lśni,
Twym wspomnieniem się uśmiecha,
Budząc w duszy tęskne echa
Szczęścia, Tobą wypełnionych, jasnych dni.
Więc życzenia swe gorące,
W rozgwieżdżone ślę Ci niebo,
By zmyć ze wspomnień czasu kurz,
A w nich miłość najwierniejsza,
W nich słów kilka tego wiersza,
I tęsknoty łzą zmoczony bukiet róż.
C'est la vie... 2011-12-03 23:33:01
skomentuj (6)
Wiara, nadzieja...
Wiara jest wtedy, kiedy ktoś zobaczy
Listek na wodzie albo kroplę rosy
I wie, że one są - bo są konieczne.
Choćby się oczy zamknęło, marzyło,
Na świecie będzie tylko to, co było,
A liść uniosą dalej wody rzeczne.
***
Niektórzy mówią, że nas oko łudzi
I że nic nie ma, tylko się wydaje,
Ale ci właśnie nie mają nadziei.
Myślą, że kiedy człowiek się odwróci,
Cały świat za nim zaraz być przestaje,
Jakby porwały go ręce złodziei.
C.M.
C'est la vie... 2011-01-18 17:36:30
skomentuj (29)
Zapalmy świeczkę
Ten wiersz poniżej (poprzednia notka) i zdjęcie powyżej- (zdjecie, ktore otwiera sie po wejściu na bloga) tak do siebie pasują... Zauważyliście to?
Ten wiersz jest prawdą o życiu ludzkim. Jest ono ulotne jak kręgi na wodzie, podobnie szybko przemija i podobnie szybko nic po nim nie pozostaje.
Ale Ona i tak bedzie żyła dopóki pamiętamy o Niej.
Zapalmy dziś świeczkę, powspominajmy chcwile z Nią spędzone. Natalko, pamiętamy!
C'est la vie... 2010-11-01 21:32:16
skomentuj (5)
"Kochać i tracić" Leopold Staff
Kochać i tracić,
pragnąć i żałować,
Padać boleśnie i znów się podnosić,
Krzyczeć tęsknocie "precz" ! i błagać "prowadź"!
Oto jest życie: nic, a jakże dosyć...
Zbiegać za jednym klejnotem pustynie,
Iść w toń za perłą o cudu urodzie,
Ażeby po nas zostały jedynie
Ślady na piasku i kręgi na wodzie.
C'est la vie... 2009-07-27 01:01:36
skomentuj (9)
22 urodziny Natalki
Nasze myśli
powędrowały nasze myśli
ku nowym światom nieznanym
zdradził nas czas
wróg niepokonany
łza roztrzaskana o skrawek szczęścia
zrezygnowana dusza
która nie znalazła tu swego miejsca
emocji przerażająca burza
krzyk milczenia
jedna kropla strachu
głupia tchórzliwa odwaga
daleko stąd zapomniane marzenia
Twoje sanktuarium
…nie mieliśmy klucza
tak nam Ciebie brak….
C'est la vie... 2009-02-20 13:02:35
skomentuj (2)
Zapal świeczkę...
| |
Zapal świeczkę - Dżem
Na kiepskich zdjęciach okruchy dawnych dni
Czyjaś twarz, zapomniana twarz.
W pamięci zakamarkach wciąż rozbrzmiewa śmiech
Czyjaś twarz zapamiętana.
Mijają dni, ludzie, natury rytm.
Wciąż nowych masz przyjaciół,
starych przykrył kurz,
Dziewczyny ciągle piękne, lecz w pamięci tkwi
Ten pierwszy dzień, najgorętszy z dni
Zapal świeczkę, za tych których zabrał los,
Zapal światło w oknie
Zapal świeczkę, za tych których zabrał los,
Zapal światło w oknie
Ludzi dobrych i złych wciżą przynosi wiatr,
Ludzi dobrych i złych wciąż zabiera mgła.
Lecz tylko Ty masz tą niezwykłą moc,
By zatrzymać ich, by dać wieczność im.
Pomyśl choć przez chwilę, podaruj uśmiech swój
Tym, których napotkałeś na jawie i wśród snów.
A może ktoś skazany na samotność
Ogrzeje się Twym ciepłem, zapomni o kłopotach.
Zapal świeczkę...
|
|
C'est la vie... 2008-11-01 23:47:27
skomentuj (3)
Prace Natalki: Wybory Miss Polski Nastolatek
Natalia Mazurek Wolsztyn dn. 23.09.02r.
Klasa IIIa
„Dwie dzielne Wolsztynianki podbijają stolicę”
Jest połowa marca 2002 roku, sobota, późny wieczór. Wpada do mnie koleżanka,- Ewelina i pyta czy nie chciałabym pojechać z nią następnego dnia do Poznania na casting do wyborów Miss Polski w kategorii nastolatek. Chwila wahania i zapada decyzja, że pojadę. Nie bardzo widzę w tym jakieś szanse dla siebie ale czemu nie przeżyć przygody i nie spróbować? W niedzielę jedziemy porannym pociągiem. Ewelina jest dość pewna siebie. Nie zauważam u niej tremy i strachu, no ale ona już od roku „chodzi w modzie”, skończyła kurs, jest w trakcie rocznej szkoły dla modelek, brała udział w różnych pokazach, promocjach itp. organizowanych przez tą samą agencję Fashion Models co casting, na który właśnie jedziemy. Docieramy na miejsce a tam tłumy dziewcząt. Przerażenie, zamieszanie i pełna dezorientacja. Mamy zaprezentować się w strojach kąpielowych. Ze strachu mam tak ściśnięte gardło, że gdyby ktoś mnie w tym momencie o coś zapytał nie wykrztusiłabym słowa. Wchodzimy piątkami. Przed nami 8-osobowe jury. Widzę życzliwe, uśmiechnięte twarze i zaczynam rozumieć, że nie jest tak źle chociaż oglądają nas z każdej strony, oceniają sposób w jaki się poruszamy. Padają pytania takie ogólne: jak się nazywam, skąd jestem, ile mam lat, gdzie się uczę, czym się interesuję itp. Czuję, że zyskuję sympatię komisji. Pozbywam się tremy i wesoło sobie rozmawiamy. Chwila przerwy i pełne niepokoju czekamy na werdykt. Po prawie godzinnym oczekiwaniu następuje ogłoszenie wyników. Hurra!!! Moje i koleżanki nazwiska są wśród 10 nastolatek (15-18 lat) i 10 dorosłych (18-24 roku życia), które przechodzą do następnego etapu konkursu, którym są wybory Miss Poznania i Wielkopolski Zachodniej. Pamiątkowe zdięcia, w tym także dla prasy i wracamy do domu.
Zaczęło się. Wyjazdy do Poznania w celu przymiarki strojów na pokaz, próby i inne przygotowania. Staram się nie opuszczać lekcji i jeździć dopiero po szkole. Wracamy za każdym razem późnym pociągiem, który jest w Wolsztynie dopiero około 22.00. W trakcie podróży uczymy się i odrabiamy zadania domowe na kolanach. Przy tym wszystkim jeszcze muszę znaleźć czas na szkołę muzyczną, dodatkowy angielski i taekwondo. Z tym ostatnim najgorzej bo zajęcia odbywają się późnym wieczorem i mogę chodzić tylko w piątki bo w środy jestem w Poznaniu. Z czasem piątki też odpadają- któregoś dnia muszę przecież móc spotkać się z przyjaciółmi. To jest mój jedyny wolny wieczór w tygodniu. Piątkowe popołudnie poświęcam na sprzątanie, a coraz częściej już tylko na odgruzowywanie mojego pokoju. W soboty są prawie co tydzień zawody sportowe. Na flecie gram rano przed pójściem do szkoły, bo wtedy już nie przeszkadzam sąsiadom tak bardzo jak po 22.00. Jakoś to się wszystko kręci i daję radę. Jestem jednak ciągle zmęczona i niewyspana. Ewelina tak samo.
12 kwietnia jedziemy na 3-dniowe zgrupowanie do Lusowa pod Poznaniem, tam odbędą się wybory regionalne. Już na dzień dobry uczą nas zbiegania w butach na obcasach z górki. Ponoć tak najszybciej można nauczyć się chodzić w wysokich pantoflach. Przy okazji to ćwiczenie przydało się jako element układu choreograficznego. Obroty, kroki, nauka schodzenia po schodach składających się na program pokazu- razem 5 układów. Dziewczynom, które nigdy nie miały nic wspólnego z modelingiem „plączą się nogi”, mylą kroki. Szef agencji Darek Jezierski irytuje się, od czasu do czasu podnosi głos....
Dziewczyny są bardzo sympatyczne. Zaprzyjaźniłam się z Magdą z Nowego Tomyśla. Jest moją rówieśniczką. Z dorosłymi „misskami” też można znaleźć wspólny język.
Kończy się weekend, coraz większa trema, emocje. To już jutro!
Od rana zamieszanie: przymiarki, szukanie swoich ciuchów, butów, kosmetyków. Przyjeżdżają makijażystki i biorą nas w obroty. Mój makijaż jest śliczny- delikatny, dziewczęcy, prawie niewidoczny. Według mnie bardzo pasuje do mojej urody. To podnosi mnie na duchu. Jest bardzo zimno a cały pokaz odbędzie się na dworze. Oczywiście pokaz w strojach kąpielowych jest w programie- i to jako pierwszy. Przebieramy się w nie, narzucamy na to futra, poprawiamy fryzury. O godzinie 17.00 rozpoczyna się pokaz. Wychodzimy. Co ma być to będzie. Schodzimy po szerokich schodach parami. Każda z nas ma przyporządkowany sobie numer- mój to 6. W rytmie wolnej muzyki, spokojnie przechodzimy obok widowni i jury. Wchodzimy z powrotem do góry, wyrzucamy przed siebie ściągnięte futra (tego też się trzeba było nauczyć) i tanecznym krokiem zbiegamy po schodach już tylko w strojach i prezentujemy się w układzie tanecznym. Wracamy za kulisy, mamy 3 minuty na przebranie się w letnie sukienki i ponowne wyjście.
(Na zdięciu od lewej: Karolina Mroczkowska- Miss Wielkopolski i Poznania 2002r,
Natalia Mazurek, Agata, Ewelina Chrapa I v-ce Miss Wielkopolski i Poznania, Matylda Szulczewska)
Następnym elementem konkursu jest pokaz kreacji firmy New Yorker a na końcu sukni wieczorowych. Dorosłe dziewczyny prezentują też, poza konkursem, suknie ślubne. W tym czasie komisja dokonuje wyboru i już za chwile wiadomo, że w kategorii nastolatek tytuł Miss Poznania i Wielkopolski Zachodniej otrzymała Karolina Mroczkowska, a I v-ce Miss? Nie kto inny tylko moja przyjaciółka Ewelina.! Ja nie otrzymuję żadnego tytułu, ale ktoś we mnie wierzy i dostaję tzw. Zieloną Kartę- przepustkę do dalszego etapu. Trudno opisać naszą radość...
Ja, której w sumie nie zależało na wzięciu udziału w tych wyborach, osoba będąca tu zupełnie przypadkowo, nie wierząca za bardzo w to, że mam jakiekolwiek szanse- pojadę na ćwierćfinały do Warszawy. Czeka nas jeszcze tylko uroczysty bankiet i obładowane nagrodami wracamy do Wolsztyna.
9- ego czerwca znowu wyruszamy wraz z Eweliną w szeroki świat. Ładnie się zaczyna! Ewelina zaspała. Jakimś cudem zdążamy na pociąg. Bilety kupujemy już u konduktora W Poznaniu spotykamy inne dziewczyny i przesiadamy się na ekspres do Warszawy. Po trzygodzinnej podróży docieramy do stolicy. Jakie tu domy wysokie i ulice szerokie ;)!
W pobliżu Pałacu Kultury wsiadamy do metra i po 10 minutach jesteśmy na miejscu u progu siedziby agencji MissLand, głównego organizatora wyborów Miss Polski.
Do ćwierćfinałów przystępuje 160 nastolatek i tyle samo dorosłych dziewczyn z całej Polski. Teraz to już na pewno nie mam szans. Wiedziałam! Już na samym początku napotykam na „drobny” problem- nie ma mnie na liście kandydatek. Ktoś obiecuje to wyjaśnić. Mija jednak sporo czasu a nadal nie wiadomo czy będę mogła wejść na salę. Inne dziewczyny już tam są i przygotowują się. O 12.00 zaczyna się konkurs. Jest 11.50 a ja nadal stoję na korytarzu. Zaczynam myśleć, że niepotrzebnie przyjechałam. W ostatnim momencie ktoś mnie woła i mogę wejść. Ulga! Nie, nie! Ulgę poczuję dopiero gdy zdążę się przebrać i wykonać szybki makijaż. Ufff!
Kolejno wychodzimy na scenę, najpierw w kostiumach kąpielowych a później w sukniach wieczorowych. Nie wiem gdzie podziało się moje zdenerwowanie, czuję się jak ryba w wodzie. Jestem wesoła i zachowuję się bardzo spontanicznie. Bez cienia tremy opowiadam o sobie komisji. Ze 160 dziewczyn jury wybiera 60 przyszłych półfinalistek. Przewodnicząca składu wyczytuje kolejno: „... Ewelina Chrapa, ...., Natalia Mazurek, ...”.
I tak oto dwie dzielne Wolsztynianki będą reprezentować Wielkopolskę na półfinałach wyborów Miss Polski, które odbędą się w połowie października b.r.
C'est la vie... 2008-04-23 22:41:22
skomentuj (3)
...

Gdzie Ty się podziewasz Natalie ...
C'est la vie... 2008-02-22 23:22:53
skomentuj (4)
Prace Natalki- "W sercu noszę wielkie przywiązanie i sympatię do mojego rodzinnego miasta"
Praca napisana przez Natalkę, II miejsce na wojewódzkim konkursie literackim pt.: "W sercu noszę wielkie przywiązanie i sympatię do mojego rodzinnego miasta"
Wolsztyn, to moje ukochane miejsce na Ziemi. Pewnie, że nie widziałam jeszcze zbyt wiele w moim dość krótkim życiu i że na pewno warto by niejedno obejrzeć.
Lubię zwiedzać, podróżować, ale też zawsze chętnie wracam do domu. Tu są wszyscy, których kocham i do których tęsknię już pierwszego dnia po wyjeździe. Rodzinne miasto, to nie tylko miejscowość, ale także (a może przede wszystkim) ludzie, wśród których się dorasta: rodzina, przyjaciele, znajomi, sąsiedzi, nauczyciele. Nie dotyczy to wyłącznie osób bardzo bliskich. Niekiedy są to ludzie, których mija się codziennie, nie zawiera się z nimi bliższych znajomości, ale trudno sobie wyobrazić, że mogłoby ich nie być. Taką postacią w Wolsztynie jest np. pan Junek Weiss. Prawdziwy przedwojenny handlowiec, którego sklepik nie sposób było kiedyś ominąć. Staruszek „dwoił się i troił’’, zjednywał sobie klientów wyszukaną grzecznością, a dla nas dzieci zawsze znalazł się jakiś cukierek czy lizak.
Taką samą postacią, bez której nie wyobrażam sobie mojego Wolsztyna, a już na pewno nie osiedla, na którym mieszkam, jest starszy pan, ogrodnik. Troskliwie pielęgnuje on trawniki przed naszymi blokami. Towarzyszy mu wiernie piesek, którego kiedyś uratował przed pewną śmiercią. Ktoś przywiązał go w środku zimy do ogrodzenia. Ogrodnik zaopiekował się nim, a pies towarzyszy mu wszędzie jak cień. Dla nas dzieciaków ma zawsze czas żeby pogadać, pożartować. Wypytać nas o nasze sprawy, doradzić. A później często szepnąć komu trzeba, że przydałoby się nam np. boisko do koszykówki czy nowa piaskownica. Wolsztynianie to tacy wydałoby się przeciętni zjadacze chleba, ale w naszym miasteczku mieszkał też Robert Koch, który uratował ludzkość przed grużlicą i Marcin Rożek – wspaniały rzeżbiarz i malarz. czy to wszystko ważne? Nie wiem. Ale wiem, że bez wszystkich tych ludzi Wolsztyn nie byłby Wolsztynem, a ja nie byłabym taka jaka jestem i nie kochałabym tak mojego miasta.
Rodzinne miasto kojarzy się mi z tym wszystkim, co wiąże się z dzieciństwem, młodością; z przeróżnymi wspomnieniami takimi ważnymi jak mój egzamin do szkoły muzycznej czy pierwsza samodzielna podróż pociągiem. W Wolsztynie znajduje się jedyna w Europie czynna parowozownia. Składy pociągów „zaprzęgane’’ są do potężnych parowych rumaków i wszystko dalej wygląda jak w wierszu Tuwima – „Lokomotywa’’. Na nas mieszkańcach Wolsztyna nie robi to tak dużego wrażenia, bo mamy to na co dzień, ale dla turystów odwiedzających nasze miasto jest to nielada atrakcja. Przyjeżdża do nas wielu obcokrajowców specjalnie po to, by odbyć przejażdżkę pociągiem, zrobić pamiątkowe zdjęcia czy nagranie na kamerze wideo z parowozami w roli głównej. Inne z moich najpiękniejszych wspomnień to późnowieczorne, letnie spacery z rodzicami, przepięknie oświetlonymi ulicami wśród malowniczych kamieniczek i królującej nad miastem kościelnej wieży. Na koniec wyprawy duża porcja lodów w kawiarence „Europa”.
Zawsze lubiłam i nadal lubię wypoczynek nad naszymi jeziorami. Uwielbiam kąpiele w Jeziorze Wolsztyńskim i grę w siatkówkę na plaży. Często wypożyczam też łódkę albo kajak i przeprawiam się na wyspę lub na drugą bardzo malowniczą stronę brzegu. Wokół jeziora rozciąga się olbrzymi kompleks zieleni- Park Miejski i lasy. W jego obrębie znajduje się pięknie utrzymany, odrestaurowany pałac, w którym mieści się hotel. Nasz park, to urocze miejsce, gdzie można wspaniale odpocząć. Często włóczę się tam z moim psem – zabawnym, cudownym cocker spanielem Barrym. To jedno z najmilszych miejsc w Wolsztynie i tu najprzyjemniej spędzamy czas. Lubimy też oboje spacery wokół drugiego z jezior dzikiego i nieokiełznanego Berzyńskiego, które trochę przeraża, ale przyciąga też tym, że nie ma tam tłumów ludzi. Ja, Barry, nasze wygłupy i szum wiatru w trzcinach rosnących wzdłuż brzegu.
Śliczny ten mój Wolsztyn! Tyle w nim zieleni – drzew, parków, trawników, klombów, ukwieconych skwerów. Bardzo lubię rynek z kwiatonami i fontanną pośrodku niego (w upalne dni aż korci żeby pomoczyć w niej nogi – ledwo nad sobą panuję ).
W mieście jest bardzo czysto. Dbają o to nie tylko różne instytucje ale i sami mieszkańcy. Wdrażane są różne programy ekologiczne– np. sortowanie śmieci. Do różnych akcji związanych z troską o czystość środowiska miasteczka i jego okolic chętnie włącza się młodzież. Co roku uczestniczymy na przykład w „sprzątaniu świata”. W ramach tegorocznej akcji dwie klasy z mojego gimnazjum (w tym moja- I a) wyjechały sprzątać lasy wokół Ruchockiego Młyna– 3 km od Wolsztyna, gdzie znajduje się leśna ścieżka dydaktyczna i rezerwat roślinności i ptactwa błotnego. Występują tu bardzo rzadkie gatunki roślin takie jak np. rosiczka. Pracowaliśmy, ale wyjazd ten miał też wymiar poznawczy i była to jednocześnie wycieczka, na której świetnie się bawiliśmy (leśniczy w nagrodę zorganizował nam ognisko).
Pamiętamy też o historii. O tym, że nasi przodkowie wielokrotnie musieli bronić tych ziem. Podczas Powstania Wielkopolskiego pradziadkowie mojego taty walczyli w bitwie pod Nową Wsią Zbąską. Pradziadek mojej mamy brał udział w strajku dzieci w Zbąszyniu (podobnym do strajku dzieci wrzesińskich) polegającym na nieuczęszczaniu do szkoły po wprowadzeniu zakazu nauczania religii w języku polskim, w szkołach podczas zaborów. Dziadek mojej mamy podczas II Wojny Światowej zginął w obozie koncentracyjnym za działalność w podziemnej organizacji antyhitlerowskiej. Wiele osób z mojej rodziny w czasie okupacji zostało deportowanych i skazanych na ciężkie, przymusowe prace na rzecz Niemiec. Taki był los i trudne dzieje wielu rodzin mieszkających w naszym mieście. Społeczność Wolsztyna pamięta o patriotyzmie i męczeństwie naszych bohaterskich przodków.
W mieście jest wiele pomników, tablic, miejsc pamięci narodowej.
Z myślą o tym aby przybliżyć głównie nam młodym ludziom historię, odtworzono też starą wiejską zagrodę, karczmę, stajnię, wozownię, warsztat tkacki, wiatrak i wiele innych obiektów na terenie Skansenu Budownictwa Wiejskiego. Możemy tam zobaczyć eksponaty nawet sprzed dwustu lat. Łatwiej nam sobie dzięki temu wyobrazić jak wyglądało życie ludzi na wsiach w dawnych czasach. O tym w jaki sposób korzystano kiedyś z różnych przedmiotów i urządzeń możemy się przekonać podczas corocznych Dni Ziemi Wolsztyńskiej. W trakcie ich trwania (między 1 – 3 maja) skansen odżywa. Możemy np. przejechać się bryczką zaprzężoną w hodowane tam konie lub obserwować pracę tkacza na starych krosnach. Obchody Dni Wolsztyna zaczynają się zawsze Żakinadą – przemarszem młodzieży ulicami i wręczeniem jej przedstawicielom symbolicznych kluczy do miasta. Mają one co roku bogaty program imprez. Większość z nich odbywa się w parku. W amfiteatrze swój dorobek artystyczny prezentują szkoły z terenu Wolsztyna i okolic. Występują też zaproszeni wokaliści i zespoły muzyczne. Obchodom tym towarzyszy wiele innych imprez kulturalnych i sportowych. Do tych ostatnich należą m.in. biegi uliczne , w których co roku biorę udział .W całokształt prac organizacyjnych – przygotowanie tego festynu – zaangażowanych jest wielu ludzi m.in. działaczy sportowych .Wśród nich jest mój wychowawca i nauczyciel wychowania fizycznego, pan Jacek Skwierzyński. Jest on świetnym „kapitanem” naszej klasowej załogi. Organizuje nam mnóstwo wycieczek. Jedną z nich był, wspaniały pełen cudownych, niezapomnianych wrażeń, biwak w położonym blisko Wolsztyna Rudnie.
Bardzo lubię piesze i rowerowe wyprawy w najbliższe okolice razem z przyjaciółmi. A jest u nas w okolicy co oglądać!!!
W ogóle ziemia ci u nas żyzna, dostatnia, ludzie pracowici i gościnni. W lasach grzybów i zwierza wszelakiego dostatek, dużo jezior (takie małe Mazury).Kraina mlekiem i miodem płynąca!
Cieszę się, że właśnie tu się urodziłam i w przyszłości chciałabym nadal mieszkać w Wolsztynie, bo nie wyobrażam sobie życia gdzie indziej. Wszędzie dobrze, ale w moim kochanym Wolsztynie najlepiej.
Natalia Mazurek
Klasa I a
Gimnazjum nr 2 w Wolsztynie
C'est la vie... 2008-02-22 12:11:26
skomentuj (2)
Cierpienie należy tylko do Życia
[*]
C'est la vie... 2007-11-01 18:34:17
skomentuj (4)
"Tam, gdzie niebo z ziemią się splata... epitafium dla Natalii"
Witam wszystkich, którzy pamietają o Natalce! Piosenkę dla niej i o niej można usłyszeć na stronie
www.podnazwa.boo.pl
Przemijamy, odpływamy
poprzez morze ludzkich łez
a po sobie zostawiamy
parę kliszy, jakiś gest
Otwieram oczy rano
Nie jestem już tą samą
W sercu czuję dziwny lęk
Nic nie dodaje otuchy
I coraz bardziej głuchy
Brzmi w pobliżu pusty dźwięk
Żegnajcie przyjaciele
Czasu tak niewiele
Poświęciłam w życiu Wam
Choć chwile te były krótkie
Nie myślcie o mnie ze smutkiem
Ja już przecież jestem tam
Gdzie niebo z ziemią się splata
Gdzie wolno płyną lata
Gdzie nie ma wojen i lęków
Gdzie życie nabiera wdzięku
Gdzie kwiaty kwitną rok cały
Gdzie człowiek jest wielki - nie mały
Gdzie można oddychać swobodnie
Gdzie wiecznie słonecznie, pogodnie
Gdzie jest się mieszkańcem – nie przechodniem
Gdzie jest się mieszkańcem – nie przechodniem
Przemijamy, odpływamy...
autor: Bartek Czekała
założyciel i szef zespołu "Pod nazwą", z którym grała Natalka
C'est la vie... 2007-11-01 09:23:45
skomentuj (4)
Życie jest jednym stałym pytaniem o jutro czy jeszcze będzie...
Życie jest ciągłym oczekiwaniem
Igraszką losu z przeznaczeniem
Powtórką z prawd darowanych
Spacerem przed własnym cieniem
Głośną spowiedzią z tego co było
Ciszą nadziei trwaniem w obłędzie
Życie jest jednym stałym pytaniem
O jutro czy jeszcze będzie
C'est la vie... 2007-11-01 08:56:34
skomentuj (1)
Życie za życie...
Dzisiaj minęły cztery lata od chwili, gdy usłyszelismy okrutną diagnozę, że odchodzisz na zawsze. Tego samego dnia urodziła się Twoja mała kuzyneczka, której przyjścia na świat nie mogłaś się doczekać. Nia miałaś rodzeństwa i miałaś nadzieję, że ona zastąpi Ci siostrzyczkę. Dwa, trzy dni przed swoim wypadkiem wielokrotnie powtarzałaś:" Kiedy w końcu M. urodzi, ja już nie chcę czekać, chcę, żeby teraz urodziła". Śmiałam się z Twojej niecierpliwości, mówiłam Ci, że trzeba czekać, że to już niedługo. Tak jakbyś wiedziała, że nigdy jej nie zobaczysz. Nie dane Ci było chodzić z nią na spacery tak jak planowałaś, opiekowac się nią i cieszyć z tego, że jest z nami. Jagódka jest śliczną, mądrą dziewczynką. Wiem jednak, że będąc tam gdzie jesteś bardzo ją kochasz i czuwasz nad nią. Kiedyś wszyscy się tam spotkamy.
Kochamy Cię Natalko!
C'est la vie... 2007-04-23 07:51:32
skomentuj (13)
20-ste urodziny Natalki...
Wszystkiego najlepszego Natalko! To już ponad trzy lata..., niedlugo cztery jak nie ma Cie z nami Kochanie! Tesknie do tych szczesliwych lat, do tych wszystkich Twoich duzych i malych i tych calkiem malutkich rocznic, imprez, imprezek, tlumu ludzi w domu, Twojej radosci z ich odwiedzin, Twojego usmiechu...
C'est la vie... 2007-02-20 18:05:31
skomentuj (4)
Natalko...
Natalko! Brakuje nam Ciebie bardzo!
Mam straszną tremę pisać coś w Twoim pamiętniczku. Do tej pory wklejałam od czasu do czasu jakiś wierszyk gdy widziałam, że od dawna nie ma żadnej nowej notki lub dawałam np. ogłoszenie o koncercie poświęconym Twojej pamięci itp. Prowadzenie bloga zostawiałam Twoim przyjaciołom. Teraz widzę jakie to trudne- pisać tutaj chociaż takie rozmowy jak ta teraz z Tobą przeprowadzam codziennie, w myślach, w sercu, we śnie... Jesteś ze mną zawsze-
" ... na każdym miejscu i o każdej porze,
gdziem z Tobą płakała,
gdziem się z Tobą bawiła,
wszędzie i zawsze będę ja przy Tobie,
bom wszędzie cząstkę mej duszy zostawiła..."
To Twój ulubiony wpis do pamiętników koleżanek i kolegów, często też dając komuś swoje zdjęcie podpisywałaś je cytując właśnie ten śliczny wiersz A. Mickiewicza.
Napisałaś w jednej z notek adresując to do kogoś kto był szczególnie bliski Twojemu serduszku: "...Będziesz ze mną tańczył, bajki opowiadał, słońce z pomarańczy w moje dłonie składał..." To słowa z piosenki M. Grechuty, o któym zawsze mówiłaś, że kiedyś z nim zagrasz. Czekałaś TAM na niego, teraz p.Marek jest już z Tobą... i gracie pewnie i "... śpiewacie bez końca..." Nie każdy wie i rozumie, co się czuje gdy się słucha i " śpiewa tango Anava" Gdy byłaś malutka, też tego nie rozumiałaś, pamiętam doskonale, jak zobaczyłam po raz pierwszy "... w Twoich oczach dwa ogniki" Miałaś 10 lat, słuchałaś, "Wiosna, ach to Ty" i nagle to olśnienie. Odtąd już świat poezji był Ci bliski.
Kochanie moje! "Ile razem dróg przebytych, ile ścieżek przedeptanych...", "... oczy Twe jak piękne świece a w sercu źródło ich promienia..." więc ja piszę tu teraz, "...żeby Twoje serce ocalić od zapomnienia..."
Mama
C'est la vie... 2006-11-01 08:11:57
skomentuj (13)
"Więzi"
Przyjaźnie,
które się rozpoczęły
na tym świecie,
zostaną uniesione w górę
i nigdy już nie będą zerwane.
(Św.Franciszek Salezy)
C'est la vie... 2006-10-21 18:57:35
skomentuj (1)
Desz jesienny
O szyby deszcz dzwoni jesienny
i pluszcze
jednaki miarowy niezmienny
dżdżu krople padają i tłuką w me okno
jęk szklany... płacz szklany...
a szyby w mgle mokną
i światła szarego blask sączy się senny
o szyby deszcze dzwoni
deszcz dzwoni jesienny
ktoś dziś mnie opuścił w ten chmurny dzień słotny
kto? nie wiem ktoś odszedł i jestem samotny
ktoś umarł... kto? próżno w pamięci swej grzebie
ktoś drogi wszak byłem na jakimś pogrzebie
tak szczęście przyjść chciało lecz mroku się zlękło
ktoś chciał mnie ukochać lecz serce mu pękło
gdy poznał że we mnie skrę roztlić chce próżno
zmarł nędzarz nim ludzie go wsparli jałmużną
gdzieś pożar spopielił zagrodę wieśniaczą
spaliły się dzieci... jak ludzie wkrąg płaczą
o szyby deszcz dzwoni jesienny
i pluszcze
jednaki miarowy niezmienny
dżdżu krople padają i tłuką w me okno
jęk szklany... płacz szklany...
a szyby w mgle mokną
i światła szarego blask sączy się senny
o szyby deszcze dzwoni
deszcz dzwoni jesienny...
L.Staff
C'est la vie... 2006-10-15 22:35:28
skomentuj (2)
Wierszem zapamiętana
Wskazała na piersi palcem,
swoim palcem, królem w pierścieniu,
i prosiła, żeby wierszem, żeby walcem
umuzycznić ją, rzewnie znieśmiertelnić.
Więc dotknąłem klawiszów palcami
dla tych rzęs, dla tych ust, dla tej ręki,
pod oknami i za onami
zadźwięczały tony piosenki.
I pół świata stało się moim,
kiedym takty strof doskonalił -
o tych palcach pachnących powojem,
o wieczornych rzęsach Natalii.
K.I.Gałczyński.
C'est la vie... 2006-07-12 19:03:31
skomentuj (6)
Urodziny Natalki
Nie wiem ile osób jeszcze pamieta, ze wczoraj Natalia obchodzilaby swoje 19- ste urodziny, gdyby... gdyby zyla. Nie ma Jej wsrod nas, nie mozemy Jej usciskac i zlozyc zyczen. Mozemy jedynie pamietac o Niej i o tym, ze czlowiek zyje tak dlugo jak dlugo trwa pamiec o nim.
C'est la vie... 2006-02-21 14:01:38
skomentuj (29)
Dlaczegoooo?????????????
..Dlaczego tak sie jakos pomieszala TALIA ..?????
..a z niej jedno imie wypadlo............??
wypadlo..na..NATALIA..że... NATALIA.!!!
ELLA
C'est la vie... 2006-01-24 14:22:13
skomentuj (4)
Święta...czas refleksji i wspomnień
Każdy z nas czeka na nie cały rok...jedni cieszą się z tego że jest to czas wolny od nauki,pracy...inni mają nadzieję na kolejnego,szalonego sylwestra...że będzie on lepszy niż ten w zeszłym roku, a jeszcze inni cieszą się ze spotkania z rodziną,chwilą "zatrzymania się",miłą rodzinną atmosferą.W ten dzień możemy nie martwić się niczym...wszytskie problemy odrzucić w kąt,porozmawiać spokojnie z mamą,bo przecież przez ostatnie miesiące nawet nie było na to czasu,rozważyć cały miniony rok,co dobrego nas spotkało, a co złe idzie w zapomnienie...Wspominamy wtedy chwile spędzone mile,osoby nam bliskie nie zawsze przy nas obecne akurat w tym dniu lub osoby których nie będzie już z nami nigdy...musimy się z tym pogodzić,ale mieć jednak nadzieje że takie świeta zdażą się...nie teraz,nie za 10 lat,ale nadejdzie taki moment,że spotkamy się wszyscy razem i docenimy to co straciliśmy,nie będzie łez i tęsknoty i ten dzien bedzie juz trwal wiecznie...
Zycze Wam wszytskich wesolych i spokojnych swiat w rodzinnej atmosferze...
Docencie to bo nie kazdy moze sie tym cieszyc...
Zatrzymajcie sie na chwile i pomyslcie o tym co jest dla Was w zyciu najwazniejsze.
Naprawde warto...
C'est la vie... 2005-12-23 22:55:14
skomentuj (4)
1 listopad 2005 - dzień wszystkich świętych
Chociaż nie jestem wśród was na codzień,
jak bywało przez tyle lat dawniej -
to przecież noszę w sercu wielką troskę.
Wielką, ogromną troskę.
Jest to, moi drodzy, troska o was.
Właśnie dlatego,
że od was zależy jutrzejszy dzień.
(Jan Paweł II)
C'est la vie... 2005-11-01 19:40:29
skomentuj (9)
Pamiętam...tak jak Wy wszyscy...
Chciałabym Was przeprosić za to że juz dawno nie dodałam żadnej notki, chociaż nie świadczy to o tym że straciłam entuzjazm do prowadzenia tego bloga...
To że nie pisałam nie było zależne ode mnie, ale mimo tego cały czas myślę i mam nadzieje że Ona to wie...
Wiele czasu już minęło od odejścia Natalki bo ponad dwa lata ale ja cały czas nie mogę oprzeć się wrażeniu że jeszcze pare dni temu się z nia widziałam, zastanawiam się tez nad tym, że ostatnio coraz częściej mi sie ona śni...nie wiem może pragnie o sobie przypomnieć chociaż ja nie zapomniałam tak jak Wy wszyscy...macie raccje że ten blog zmienił się, ale wydaje mi się że najważniejsza jest pamięć i wspomnienia, które niekoniecznie każdy chce przelać "na papier". Mam nadzieje ze to zrozumiecie a ja postaram sie pisać częściej o ile będę miała taką mozliwość.
"...KIEDY KRZYCZYSZ WSZYSCY CIĘ SŁYSZĄ.
KIEDY SZEPCZESZ TYLKO CI NAJBLIŻSI CIĘ SŁYSZĄ.
KIEDY MLICZYSZ, SŁYSZY CIĘ TWÓJ NAJLEPSZY PRZYJACIEL..."
(Linda Macfarlane)
C'est la vie... 2005-09-15 13:43:55
skomentuj (6)
"ZAPLACZ PO MNIE ..."
zapłacz po mnie
Gdy mój duch złamie sie jak gałązka pod stopami pielgrzyma
nie wrzucaj do ognia
Gdy moja wola popłynie z prądem niczym papierowa łódka
zbuduj tamę
Gdy ktoś będzie mnie kopał
nie pomagaj mu
Gdy skaleczę sie ludzką dobrocią
weź mnie w ramiona
Gdy wszystko zawiedzie
bądź tuż obok
Tak po prostu i zwyczajnie
Oddychaj
Nie pozwól bym znowu
była tylko piórem
niesionym przez wiatr
Bez Ciebie...
EMILKA
C'est la vie... 2005-05-24 13:45:41
skomentuj (15)
Ernest Bryll - "Epitafium"
"Gościu, co powiem, krótkie będzie. Miasto
w którym zjadasz obiad jest grobowcem; żeby
odegrać tutaj życie, zbudowano świeżo
domy z gotyckiej cegły, pleśń wymalowano...
Każdy trenuje sztukę zwykłego paplania
wiarę w oszczędność. Przez ulice płyną
kobiety, które grając swe powiewne role
nie chcą wiedzieć, co gnije pod asfaltem...
Sztuka
czasami sie udaje. Smakował ci obiad
nakupiłes pamiątek. To juz wszystko. Idź już."
C'est la vie... 2005-02-28 04:54:13
skomentuj (12)
Płyta z nagraniami z ubiegłorocznego koncertu
Podczas ubiegłorocznego koncertu z okazji 17- stych urodzin Natalii, który odbył się w sali wolsztyńskiego liceum, zarejestrowana została płyta z nagraniami zespołu "Pod nazwą". Płytę można zamówić pisząc na adres: baryczy@interia.pl Niestety utwory z tej płyty nie dają się jak na razie przerobic na mp3, dlatego nie moglismy ich umieścić w internecie. Starsze nagrania umieściliśmy na koncie Natalii. Można za zgodą zespołu pobrać je z konta oto adres: www.pod.nazwa.prv.pl
C'est la vie... 2005-02-20 15:23:38
skomentuj (3)
Wszystkiego najlepszego Natalko!!!
Właśnie dziś, 20 lutego Natalia obchodziłaby swoje 18- ste urodziny. Wiele osób przypomni sobie pewnie jak bardzo Natalka pamiętała o urodzinach swoich bliskich: przyjaciól, rodziny. Komuś zrobiła stronę internetową z okazji 18- stych urodzin, komu innemu zoorganizowała przemiłą osiemnastkę w wolsztyńskiej pizzerni- był i tort i świeczki na nim i szampan na wzniesienie toastu i sto lat i prezent i kwiaty i goście, wszystko przygotowane w jak najwiekszej tajemnicy,żeby była niespodzianka i jak największa radość dla solenizanta. Ktoś inny, kto wedlug Niej zapowiadał się na wspaniałego plastyka dostal na 18- stkę ... blok rysunkowy i kredki (przybory dla profesjonalistów tak dla jasności) ale to nie tylko zabawne; także miłe i pełne wiary w talent i możliwości drugiego człowieka, prawda? Podczas swoich własnych urodzinowych przyjęć starała się zawsze o miłą atmosferę, serdeczne ugoszczenie. Zajrzyjcie do archiwum- miesiąc grudzień 2002, gdzie Natalia sama pisze o swoich co prawda nie o urodzinach tylko o imieninach ale jak ciepło i z uczuciem pisze o wszystkich. Mając kilka lat, po przeczytaniu pewnej książki, której bohaterka- Pipi, miała zwyczaj w swoje urodziny rozdawać prezenty gościom, Natalia postanowiła, robić podobnie i odtąd przyjaciołom podczas swoich urodzin dawała jakiś drobiazg. Organizowała zabawy, konkursy z nagrodami. Pamiętam takie jedne Jej "muzyczne urodziny"- tak je nazwała bo zupełnie nieprzewidzianie ale zwykłe przyjęcie przerodziło się w próbę- występ? kilkunastoosobowego zespołu muzycznego. Na początku na prośbę gości zaczęła grać sama na gitarze, potem jedna z Jej koleżanek na drugiej, pozostałym dzieciom Natalka rozdała różne drobne instrumenty, których miała bogatą kolekcję w domu i każdy grał jak umiał... Oj działo się działo... i głośno było :-)Jak rasowy dyrygent panowała jednak nad tym wszystkim i dzieciaki, które przedtem nie grały nigdy na żadnych instrumentach radziły sobie z tamburynami, grzechotkami, marakasami, trójkątami itp. Było tak wesoło!!! Ona także bardzo się cieszyła.
Gdy była jeszcze mała, rozdawała swoim gościom jajka niespodzianki- ile było radochy, przy ich rozpakowywaniu i składaniu elementów- bo zawsze przed zakupem w sklepie długo potrząsała jajeczkami i starała się "wysłuchać" czy w środku jest coś ciekawego, jakiś zestawik do montażu.
Dziś Jej własne 18- ste urodziny, nie zdmuchnie świeczek, nie wypowie życzenia, które jak Ją znam i tak nie dotyczyłoby Jej samej tylko byłoby życzeniem adresowanym do kogoś innego, komu akurat uważałaby, że takie życzenie mogłoby pomóc, bo głeboko wierzyła, że się spełniają w szczególności "...te urodzinowe albo noworoczne jeszcze lepsze może, o północy gdy składane, drżącym głosem niekłamane..." Takie właśnie życzenia Ci składam Natalko, ja i wszyscy, którzy Cię kochają. jest nas nadal wielu, to, że nie zawsze na Twojej stronie, na blogu są świeże notki to nie świadczy o tym, że o Tobie zapomnieliśmy. Przyjaciele Natalii mają w tej chwli różne nowe, trudne wyzwania przed sobą- część z nich rozpoczęła w tym roku studia, część zdaje maturę, niektórzy mają teraz czas szalonych imprez- przepiękny rok 18-stek dla rocznika 1987, inni ropoczęli naukę w liceach itd, wiele osób spotkała pierwsza wielka miłość a niejeden zakochał się tak, że o żywych nie pamięta i bożym świecie nie wie :-), ktoś ma kłopoty, komu innemu ciężko wyrażac uczucia i myśląc i wspominając Ją nie jest w stanie tego napisać. Życie toczy się dalej, wszyscy oni są młodzi, niemożliwe jest ciągłe samoudręczanie się i życie tylko wspomnieniami, uważam, że to dobrze, że tak jest. Ale wszyscy o Tobie pamiętamy Natalko, kochamy Cię i bardzo tęsknimy.
"... Może sen przyjdzie, może mnie odwiedzisz..."
C'est la vie... 2005-02-20 06:29:54
skomentuj (6)
18 urodziny Natalki
Z okazji 18- stych urodzin Natalki, 18 lutego 2005 roku o godz. 19.00 w Nowym Tomyślu w Domu Kultury odbędzie się koncert zespołu "Pod nazwą", z którym grała kiedyś Natalia. Koncert bedzie poświęcony Jej pamieci. Zapraszamy wszystkich!
Organizatorzy
C'est la vie... 2005-02-12 20:16:05
skomentuj (6)
&nb
sp;
 
; &nbs
p; &nb
sp; &n
bsp; &
nbsp; |
|
|

|
|